Nawigacja

Aktualności

Wspomnienie Wandy Półtawskiej dotyczące znajomości z bp. Ignacym Tokarczukiem

  • Nagroda „Kustosz Pamięci Narodowej” dla Wandy Półtawskiej – 28 maja 2019. Fot. Sławek Kasper (IPN)

Wanda Półtawska urodziła się 2 listopada 1921 r., po wybuchu II wojny światowej była łączniczką i uczestniczką tajnego nauczania. 17 lutego 1941 r. została aresztowana przez Gestapo, wiżaiona na zamku w Lublinie, w listopadzie 1941 r. z wyrokiem śmierci wywieziona do Ravensbrück, gdzie poddawano ją eksperymentom medycznym, po wyzwoleni obozu powróciła do Polski, ukończyła medycynę na Uniwersytecie Jagiellińskim, uzyskała doktorat z psychiatrii. Pracowała na Akademii Medycznej w Krakowie oraz na Papieskim Wydziale Teologicznym, przy którym w 1967 roku utworzyła Instytut Teologii Rodziny. Wanda Półtawska angażowała się też w spotkania duszpasterstwa akademickiego. Była przyjaciółką papieża Jana Pawła II. W 2016 r. została uhonorowana Orderem Orła Białego za jej wkład w propagowanie wartości rodziny i jej znaczenia w dzisiejszym społeczeństwie oraz za zasługi na rzecz Rzeczypospolitej Polskiej. W 2018 r. otrzymała Nagrodę Honorową IPN „Świadek Historii”, w w 2019 r. „Kustosz Pamięci Narodowej”.  Zmarła 25 października 2023 r. w Krakowie. 

Wspomnienie z 23 kwietnia 2015 roku Wandy Półtawskiej dotyczące znajomości z bp. Ignacym Tokarczukiem.

Moja bliższa znajomość z bp. Ignacym Tokarczukiem rozpoczęła się w latach sześćdziesiątych minionego stulecia, kiedy ówczesny bp Karol Wojtyła stworzył w Krakowie Studium Teologii Rodziny. Było to zaoczne międzywydziałowe dwuletnie studium dla księży i świeckich. Prowadziłam to studium ponad trzydzieści lat. Początkowo istniały dwie gałęzie − dla księży, którzy mieli ewentualnie zajmować się duszpasterstwem małżeństw, oraz dla studentów różnych wydziałów, którym zdobyta na studium wiedza miała służyć w osobistym życiu, a ewentualnie mieli, po uzyskaniu misji kanonicznej, pracować w poradniach parafialnych. Na studium dla księży zgłosiło się kilku kandydatów z innych diecezji, bp Wojtyła wyraził na to zgodę. Jednak abp Tokarczuk zwrócił się do mnie z propozycją, że chciałby nie wysyłać księży ze swojej diecezji do Krakowa, ale zaprosić wykładowców do siebie, tj. do Rzeszowa. Bp Wojtyła oczywiście się na to zgodził − i jeździliśmy do Rzeszowa z wykładami.

Ja wykładałam antropologię chrześcijańską w ujęciu personalizmu Karola Wojtyły. To studium wspominam bardzo dobrze. Abp Tokarczuk był jednym z ordynariuszy, którzy rozumieli potrzebę zajęcia się zagrożonymi już wówczas rodzinami i w tym względzie podzielał całkowicie stanowisko bp. Wojtyły, który z zapałem podjął wezwanie papieża Pawła VI do biskupów w encyklice Humanae vitae: „Wam wszystkim, którzy stoicie na czele kapłanów, współpracowników w świętej posłudze i przewodzicie waszym wiernym, abyście z wszelką gorliwością i niezwłocznie oddali się dziełu zabezpieczenia małżeństwa i obrony jego świętości, tak aby życie małżeńskie osiągało coraz wyższą i chrześcijańską doskonałość.  Zadanie to uważajcie za najważniejsze dzieło i obowiązek nałożony na was w obecnych czasach”. Zorganizowanie Duszpasterstwa Rodzin i uruchomienie Instytutu Teologii Rodziny były owocem tej gorliwości w diecezji krakowskiej. Abp Tokarczuk ważność tego zadania również doskonale rozumiał i jeśli mu czas na to pozwalał, uczestniczył w tych wykładach. Poznałam wówczas wielu księży z diecezji przemyskiej, za czym poszły różne zajęcia dla mnie w parafiach, do których byłam zapraszana.

Różne były inicjatywy, gdyż ks. arcybiskup był człowiekiem aktywnym i wymagał od księży zaangażowania. Zarządził np., że ludzie mają mieć do kościoła nie dalej niż 5 kilometrów, i zaczął się w jego diecezji okres budowy wielu kościołów bez zgody państwa – wielka akcja, której ks. arcybiskup patronował, popierając inicjatywy księży. Pamiętam szczególnie przypadek, gdy przyszedł do mnie proboszcz z Nowotańca, prosząc o przywiezienie mu od Ojca Świętego kamienia węgielnego pod budowę kościoła w Woli Sękowej (wtedy Karol Wojtyła był już papieżem) oraz o sugestię Ojca Świętego, jakiego patrona wybrać dla nowego kościoła. Przedstawiłam tę prośbę Ojcu Świętemu i sama zasugerowałam, że tam, blisko granicy, trzeba wybrać mocnego patrona, więc proponuję św. Michała Archanioła − Ojciec Święty odpowiedział: „Z entuzjazmem aprobuję” i dał mi kamień węgielny dla Woli Sękowej. Zawiozłam do Nowotańca − a tu moje zdumienie, ks. proboszcz mówi, że tam był już przed wojną kościół pw. św. Michała Archanioła i na strychu znaleziono jego ikonę! Parę dni później ks. arcybiskup poświęcił ten kamień węgielny. Przy różnych okazjach pobytu w diecezji przemyskiej wstępowałam do ks. arcybiskupa − zresztą jeszcze wcześniej, zanim kard. Karol Wojtyła został papieżem. Wakacje spędzaliśmy z reguły na terenie diecezji przemyskiej, to piękna część Polski i ks. biskup, arcybiskup i kardynał Wojtyła lubił tam chodzić po górach. Był to wtedy teren spokojny, spotykało się mało turystów, panowała cisza i piękno. Przy okazji tych wędrówek zdarzało się, że kard. Wojtyła odwiedzał abp. Tokarczuka. Bardzo go cenił i szanował. Kiedyś w głębi lasu znaleźliśmy częściowo złamany żelazny krzyż. Zabrał go do plecaka i zawiózł do ks. arcybiskupa. Wśród ludzi i księży abp Tokarczuk miał opinię twardego i nieustępliwego, ale dzięki temu był to człowiek jednoznaczny, miał odwagę głoszenia ludziom prawdy wprost, co oczywiście nie wszystkim się podobało. Przede wszystkim jednoznacznie walczył z komunizmem, co wzbudzało przeciw niemu nienawiść wśród działaczy partyjnych. Usiłowali go zniszczyć, oczerniali, intrygowali przeciwko niemu.

Miałam okazję być częściowo wtajemniczona w te intrygi, czasem bywałam „listonoszem” między Watykanem i Przemyślem. Raz np. Ojciec Święty przekazał mi plik listów, które rzekomo miał pisać abp Tokarczuk i które miały świadczyć, że był on „zdrajcą”. Zawiozłam te listy do arcybiskupa. Stwierdził, że wszystkie są sfałszowane. W różny sposób starano się podważyć jego autorytet − ale mimo tych różnych napadów na niego był zarówno przez księży, jak i świeckich uważany za wielkiego człowieka. Ludzie mieli świadomość, że jest to ktoś mocny, pewny, nieugięty i nieprzekupny. Był obok kardynałów Wyszyńskiego i Wojtyły wyjątkową postacią w polskim episkopacie. Oczywiście byli też ludzie mu niechętni, rozmawiałam z kapłanem, który publicznie określał go jako człowieka twardego i nieludzkiego, Ukraińca, a nie Polaka. Podjęłam z nim dyskusję − i okazało się, że ten ksiądz miał osobiste wspomnienie z rozmowy z arcybiskupem, która wywołała w nim rozgoryczenie. Ja zresztą też, rozmawiając z abp. Tokarczukiem, raz zderzyłam się z tą jego twardością. Mianowicie wstawiłam się za młodym księdzem, który mnie o to prosił. Z jakiejś okazji krewni chcieli mu sfinansować w czerwcu podróż do Rzymu do Ojca Świętego, ale ks. arcybiskup stanowczo odmówił i powiedział, że żadnemu księdzu katechecie nie pozwala na urlop w ciągu roku szkolnego, a dopiero w czasie wakacji. Taką ma zasadę i uważa, że lekcje religii są dla młodzieży najważniejsze − i mają być ważne także dla katechety. O ile wiem, nigdy od tej zasady nie odstąpił. Myślę, że niejeden ksiądz mógł mieć do niego o to pretensję.

W spotkaniach prywatnych, przy różnych okazjach nigdy nie zauważyłam żadnej „twardości”, był serdeczny. Natomiast bardzo ceniłam jego odwagę cywilną i stanowczość jego przemówień. Niewątpliwie był autorytetem i w trudnych czasach walki z komunizmem był dla ludzi punktem oparcia, ale − jak wszyscy ludzie nieprzeciętni − mógł budzić sprzeczne uczucia. Dla nas był cennym przyjacielem i podziwialiśmy go. Miał ogromne zasługi wobec narodu, bo ludziom sterroryzowanym przez wrogi reżim dodawał otuchy. Pokazywał właściwy wymiar człowieczeństwa. Z Ojcem Świętym Janem Pawłem II łączyła go przyjaźń, wspólnota poglądów i zadań. Obu tym wielkim kapłanom leżał na sercu zarówno los narodu, jak i poszczególnej rodziny, byli to prawdziwi duszpasterze, dbający o rozwój dusz ludzkich i ducha narodu.

To fragment książki: Non omnis moriar. Abp Ignacy Tokarczuk we wspomnieniach, relacje zebrał, wstępem i przypisami opatrzył Mariusz Krzysztofiński , wyd. IPN O/Rzeszów, Wydawnictwo bł. Jakuba Strzemię Archidiecezji Lwowskiej Obrządku Łacińskiego, Uniwersytet Rzeszowski, Rzeszów – Lwów 2016.

do góry