10 sierpnia 2024 r. , na cmentarzu komunalnym w Rudzie Łańcuckiej miało miejsce uroczyste odsłonięcie tabliczki informującej o wpisaniu grobowca Aliny i Antoniego Kisielów do prowadzonej przez Instytut Pamięci Narodowej ewidencji grobów weteranów walk o wolność i niepodległość Polski.
Alina i Antoni Kisielowie w czasie II wojny światowej działali w Armii Krajowej. Bohaterowie czasów okupacji zasługują na szczególne upamiętnienie. Wpis mogiły Państwa Kisielów do ewidencji grobów weteranów walk o wolność i niepodległość Polski Instytutu Pamięci Narodowej to wyraz godnego zachowania w narodowej pamięci pokolenia, które swoją postawą oraz walką o niepodległą i suwerenną Polskę przyczyniło się do wyzwolenia Narodu Polskiego. Na ręce potomków Aliny i Antoniego Kisieli składam wyrazy najwyższej wdzięczności nie tylko za ich walkę o niepodległość naszej Ojczyzny, ale także za wkład włożony w powojenny rozwój Miasta i Gminy Nowa Sarzyna – mówił w czasie uroczystości burmistrz Andrzej Rychel.
Odwaga i poświęcenie, które wykazali w czasie wojny i po jej zakończeniu zasługuje na nasz najwyższy podziw i uznanie. Niech ich życie będzie dla nas najlepszą lekcją patriotyzmu oraz inspiracją do pracy na rzecz dalszego rzecz naszej małej Ojczyzny.
W uroczystości uczestniczyli członkowie rodziny, przedstawiciele władz samorządowych, wojsko, ks. Tadeusz Kocór, proboszcz parafii pw. NMP Królowej Polski w Nowej Sarzynie, który odmówił modlitwę za zmarłych. Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie reprezentował Radosław Sołek z Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa.
W życiorysie dołączonym do deklaracji członkowskiej ZBoWiD z dnia 9 wrzeeśnia 1981 r. Alina Kisiel opisała swoją działalność niepodległościową: Przed 1939 r. nie należałam do organizacji byłam uczennicą. W sierpniu 1941 r. jako 17-letnia licealistka wstąpiłam w szeregi ZWZ. we Lwowie. Przysięgę składałam w obecności p. Edmunda Mokra z powiadomieniem p. Jadwigi Tokarzewskiej. Zostałam łączniczką na terenie Lwowa. W połowie października 1942 r. wyjechałam do Czchowa. Tam nawiązałam kontakt z komendantem placówki A.K. „Cezar” Eugeniuszem Biłykiem ps. Grodzisz. Otrzymałam stanowisko komendantki Wojskowej Służby Kobiet i rozkaz utworzenia trzech podstawowych patroli: Sanitarny, Łączności i Gospodarczy. Każdy patrol miał przejść staranne przeszkolenie. Przyjmuje ps. „Caro”. Pod koniec roku 1943 otrzymałam rozkaz przyjęcia 15-to osobowego oddziału sanitarnego z Witowic pow. Nowy Sącz. Przygotowałam wyposażenie dla plutonu, który odmaszerował w rejon Zakliczyna. Brałam udział w odprawach organizowanych przez komendanta. Przenosiłam rozkazy, kolportowałam prasę. W czasie pacyfikacji Czchowa cudem uniknęłam aresztowania. Najgorsze nastąpiło 3 sierpnia 1944 r. Grodzisz został aresztowany a z nim mgr. Kotfis, dr. Rosyk i jeszcze parę osób. Wiadomość mobilizuje wszystkich. Formuje się oddział do odbicia komendanta. Stawiam się razem z Elżbietą Lipińską – Gorycową ps. „Czaru”, zabieramy torby sanitarne i czekamy gotowe do niesienia pomocy. Od drugiej połowy listopada 1944 r. mieszkałam w Szyku pow. Limanowa i tam przez dom nasz przewinęli się partyzanci polscy, radzieccy i amerykańscy. Udzielamy pomocy wszystkim, walczyli oni o wolność narodów. W połowie stycznia 1945 r. zastaje nas tam wyzwolenie.
O swoim mężu – Antonim, Pani Alina napisała następująco: Okres wojny był dla mnie przełomowym i prywatnie, poznaję w tym czasie swojego przyszłego męża i ojca moich dzieci. Antoni kończył medycynę, był niezwykłym człowiekiem, rodowitym Lwowianinem, wcześniej stracił rodziców, jego niezwykła bohaterska przeszłość imponowała nie tylko mnie. Studiował na Uniwersytecie Lwowskim na wydziale lekarskim, uczył się pilnie, równolegle pracował m.in. u prof. Weigla, twórcy szczepionki przeciw durowi brzusznemu, zarabiał na utrzymanie siebie i swojej starszej siostry (był karmicielem wszy, a następnie dodatkowo tzw. strzykaczem). Działał w konspiracji, został aresztowany i osadzony w obozie na terenie Lwowa. Ucieka z obozu i wraz z kolegami przedostaje się w krakowskie tu w placówkach partyzanckich zostaje lekarzem udzielając pierwszej pomocy, leczy rannych, ratuje życie wielu partyzantom, pamiętam jego wielkie poświęcenie podczas ratowania kanadyjskich spadochroniarzy z Liberatora. Pobieramy się w grudniu 1944 roku w Szyku powiat Limanowa, szczęście nas nie opuszcza w styczniu 1945 roku wyzwolenie, mąż mój rozpoczyna specjalizację z chirurgii (...). Nie ujawniamy swojej partyzanckiej przeszłości, ale i nie unikamy donosów i aresztowania przez UB, mąż zostaje osadzony w więzieniu w Rzeszowie, powód podany to działalność w AK oraz wydzielenie na terenie szpitala kaplicy dla pacjentów i personelu. Dzięki zaprzyjaźnionym lwowskim prawnikom mąż wychodzi na wolność, niestety musimy opuścić Brzozów. (...)
W 1987 roku w wieku 65 lat na zawał serca umiera mój mąż, setki osób uczestniczących w ostatnie drodze mego męża było świadkami oficjalnego ujawnienia naszej partyzanckiej działalność w szeregach AK w przeszłości, kiedy to na zrobionym z brzozy krzyżu pojawił się napis „...żołnierz Armii Krajowej...”.











