Wspomnienie kard. Stanisława Dziwisza z 10 września 2014 roku dotycząca relacji arcybiskupa krakowskiego ks. Karola Wojtyły, późniejszego arcybiskupa krakowskiego i papieża i ks. Ignacego Tokarczuka, późniejszego arcybiskupa diecezji przemyskiej, kapłana niezłomnego.
Jako kapelan arcybiskupa krakowskiego Karola Wojtyły uczestniczyłem w różnych uroczystościach religijnych. Często brał w nich udział także bp Ignacy Tokarczuk. Zawsze z wielką przyjemnością i zaciekawieniem przyglądałem mu się i słuchałem go. Bp Tokarczuk był bowiem wybitną postacią Kościoła. Nie pamiętam, kiedy kard. Wojtyła poznał bp. Tokarczuka. Przypominam sobie, że obydwaj wspominali swoje pierwsze spotkanie na Mazurach. Ks. Wojtyła przebywał tam z młodzieżą i odwiedził ks. Tokarczuka, prosząc go o możliwość odprawienia mszy św. Po niej ks. Tokarczuk zaprosił ks. Wojtyłę na śniadanie. W późniejszych latach spotykali się na KUL, gdzie po habilitacji od 1954 r. do konklawe w 1978 r. wykładał kard. Wojtyła. To, co łączyło kard. Wojtyłę i ks. Tokarczuka, to wspólne zainteresowania społeczno-filozoficzne, podobna ocena sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół i naród polski po 1945 r., oraz troska o formację duchową młodzieży akademickiej. Łączące ich więzi były bliskie, wyrazem tego były wzajemne zaproszenia. Bp Tokarczuk przyjeżdżał do Krakowa, gdzie głosił kazania dla młodzieży, czy uczestniczył w odpuście św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Skałce. Przypominam sobie, jak na otwarcie roku akademickiego Papieskiego Wydziału Teologicznego w 1975 r. kazanie w kościele akademickim św. Anny wygłosił bp Tokarczuk. Byliśmy wtedy pod wrażeniem śmiałości i głębi jego wypowiedzi.
Z kolei bp Tokarczuk często zapraszał kard. Wojtyłę do swojej diecezji. W mojej pamięci zapadła uroczystość przekazania obrazu Matki Bożej Rudeckiej parafii.
Kard. Wojtyłę i bp. Tokarczuka łączyła ludzka przyjaźń, jedność myślenia i troska o Kościół oraz naród. Kard. Wojtyła bacznie obserwował działalność duszpasterską bp. Tokarczuka, zwłaszcza jego starania na polu budownictwa sakralnego.
Postawa bp. Tokarczuka wywierała duży wpływ na podejmowane decyzj i odwagę w działaniu kard. Wojtyły. Widoczne to było w przypadku budownictwa sakralnego na terenie archidiecezji krakowskiej. Kard. Wojtyłę i bp. Tokarczuka jednoczyło też zgodne myślenie o opozycji walczącej w PRL o prawa człowieka, wyznania, religii i Kościoła. U obydwu opozycjoniści szukali światła i mądrości. Bp Tokarczuk wykazywał wielką troskę o ludzi przeciwstawiających się władzy komunistycznej. Był z nimi i wspierał ich. Podobnie czynił kard. Wojtyła, który w tym zakresie posiadał jednak większe możliwości. Ze względu na aparaturę podsłuchową w krakowskim pałacu biskupim rozmowy z opozycjonistami prowadził m.in. na spacerach w Lesie Wolskim. Zarówno kard. Wojtyła, jak i bp Tokarczuk byli stale inwigilowani przez SB. Przyjaźń pomiędzy Ojcem Świętym Janem Pawłem II a abp. Tokarczukiem przetrwała do końca. Papież zawsze wysyłał abp. Tokarczukowi życzenia urodzinow i świąteczne. Do końca swoich dni miłował go i szanował. Co prawda ich relacje po 1978 r. nie były częste, ale to, co chciał przekazać mu bp Tokarczuk, zawsze trafiało do Ojca Świętego. Papież lubił bp. Tokarczuka, chętnie się z nim spotykał, gdyż dobrze się rozumieli. W czasie wakacji bp Tokarczuk spotykał się ze mną w Polsce. Jak chciał, żeby coś dotarło do Ojca Świętego, prosił mnie o spotkanie, w którego trakcie mówił o sytuacji społeczno-politycznej kraju, roli Kościoła, bieżących problemach. Miał do mnie zaufanie i był szczery w tych rozmowach. Z kolei ja przekazywałem bp. Tokarczukowi myśli Ojca Świętego. Szczególnie pamiętam jedno ze spotkań w Krynicy. Rozmowy z bp. Tokarczukiem były zawsze twórcze. Wyłaniał się z nich człowiek mocny, ze światłą i wybiegająca w przyszłość oceną sytuacji. Podczas jednego ze spotkań powiedział mi, że z prośbą o radę przybył do niego ks. Jerzy Popiełuszko, którego utwierdził w przekonaniu, iż postępuje zgodnie z nauką Chrystusa. Był dla ks. Popiełuszki jak ojciec duchowy. To były ciężkie czasy, gdy korespondencja i telefony było kontrolowane. W schyłkowym okresie komunizmu bp Tokarczuk zajmował stanowisko, że pod żadnym pozorem nie można prowadzić dialogu z komunistami. Odmienne opinie prezentowali inni biskupi.
W 1991 r. Ojciec Święty z pełnym przekonaniem, doceniając jego osiągnięcia na polu duszpasterskim, podniósł go do godności arcybiskupa. Wtedy też nie po myśli abp. Tokarczuka rozwiązano sprawę przekazania kościoła dla grekokatolików w Przemyślu. Decyzja ta mocno go zabolała. Abp Tokarczuk znał krzywdy Kościoła, potrafił rozszyfrować taktykę komunistów. Był czołowym przedstawicielem Episkopatu Polski w okresie komunizmu w Polsce, który nie poddał się presji politycznej, był wolny i suwerenny, domagał się wolności i suwerenności dla Kościoła i Polski. Jego postawa przyczyniła się do pozytywnej oceny Kościoła w okresie PRL jako strażnika wolności i godności człowieka. Abp Tokarczuk wywarł wielki wpływ na Episkopat Polski, który liczył się z jego wiedzą i mądrością, ale nie zawsze go słuchał. Dla mnie abp Tokarczuk był jednym z naszych przywódców duchowych. Jako klerycy, a potem księża archidiecezji krakowskiej wzrastaliśmy w atmosferze opozycji wobec zniewolenia narzuconego przez ówczesne władze. Ogromnie w diecezji miłowaliśmy i byliśmy zapatrzeni na kard. Wojtyłę, ale też patrzyliśmy z podziwem na bp. Tokarczuka, na jego nieugiętą postawę. Był zdecydowany w działaniu, nieustępliwy wobec komunistów.
To fragment książki: Non omnis moriar. Abp Ignacy Tokarczuk we wspomnieniach, relacje zebrał, wstępem i przypisami opatrzył Mariusz Krzysztofiński , wyd. IPN O/Rzeszów, Wydawnictwo bł. Jakuba Strzemię Archidiecezji Lwowskiej Obrządku Łacińskiego, Uniwersytet Rzeszowski, Rzeszów – Lwów 2016.