Dotarła do nas smutna wiadomość o śmierci Pani Luci Retman, która wielokrotnie była gościem organizowanych przy udziale Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie obchodów Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holocaustu na Podkarpaciu. Podczas swych spotkań zawsze podkreślała ogromną rolę tych Polaków, którzy pomogli jej i jej siostrze uratować życie w czasie niemieckiej okupacji.
Luci Retman przed wybuchem II wojny światowej mieszkała w Leżajsku. Matka zmarła, gdy była jeszcze małym dzieckiem. Mieszkała wraz z siostrą Miriam u ciotki w budynku przy ul. Bożniczej 5, obecnie ul. Targowa. Wujek miał sklep, handlował mąką. W Leżajsku Lucia chodziła do szkoły żeńskiej Bejs Jakow, szkoła mieściła się w budynku przy Rynku 6. W czasie wojny z siostrą i szwagrem, jako czternastoletnia dziewczyna wyjechała z Leżajska, początkowo do Lwowa, później znalazła schronienie w Lubaczowie. Polacy Zofia i Mikołaj Pomorscy w Lubaczowie dali im schronienie oraz pomogli w zdobyciu dokumentów na polskie nazwiska. Lucia, jako Janina Kogut trafiła na roboty do Berlina, Pracowała w fabryce broni, dziesięć do dwunastu godzin na dobę. Berlin nie był jednak bezpiecznym miastem. Pod koniec wojny nasilały się bombardowania. Gdy z niego uciekała, miasto było już w gruzach. Przeżyła, a stamtąd już po wojnie wyjechała do Izraela.
W latach dziewięćdziesiątych przyjechała do Lubaczowa, aby odszukać rodzinę Pomorskich. W urzędzie gminy dowiedziała się, że Zofia Pomorska nie występuje w rejestrze mieszkańców, to samo dotyczy Mikołaja. W końcu znalazła osoby o tym nazwisku. Okazało się, że to wnukowie, którzy nie znali swojej babci Zofii, gdyż zmarła przed ich narodzinami.
Pani Zofia Pomorska i jej mąż zostali uhonorowali medalami Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Odznaczenie odebrali wnukowie Wiesław i Krzysztof Pomorscy z rąk ambasadora Izraela Zvi Rav-Nera.
Lucia Retman w Leżajsku.
– Widziałam pociągi wypełnione ludźmi, Żydami. Hitlerowcy zwozili ludzi do obozu w Bełżcu. Nikt nie wracał. To było przerażające – mówiła pani Retman. Sama jako nastolatka nie wiedziała i nie mogła wiedzieć, co dzieje się dalej z wywożonymi ludźmi. Wśród miejscowej ludności krążyły jednak przerażające opowieści. Trudno było w to uwierzyć.
Historia Luci Retman to świadectwo, że człowiek potrafi pozostać ludzki nawet w tak trudnychch czasach, jak czas wojny, ale też obraz skromnej starszej Pani potrafiącej dziękować za uczynione jej dobro – nawet po kilkudziesięciu latach. Pani Retman wielokrotnie dawała świadectwo ogromnej miłości i przywiązania do Polski. Była niestrudzoną, nieformalną ambasadorką Izraela w Polsce i Polski w Izraelu.
Cześć Jej Pamięci.
