Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej – pamiętamy o pacyfikacji Zwięczycy – 12 lipca 2022

12.07.2022

3 października 2017 r. Prezydent RP Andrzej Duda podpisał ustawę, która ustanowiła nowe święto państwowe – Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej.

„Dzień ten został ustanowiony w hołdzie mieszkańcom polskich wsi za ich patriotyczną postawę w czasie II wojny światowej – za pomoc udzielaną uciekinierom, osobom ukrywającym się przed prześladowaniami i wysiedlanym, walkę w oddziałach partyzanckich, za żywienie mieszkańców miast i żołnierzy podziemnego państwa polskiego oraz z szacunkiem dla ogromu ofiar poniesionych przez mieszkańców wsi – rozstrzeliwanych, wyrzucanych z domostw, pozbawianych dobytku, wywożonych do sowieckich łagrów i niemieckich obozów koncentracyjnych oraz na przymusowe roboty. Wieś polska mimo grożących represji i prześladowań wykazywała się patriotyczną postawą przez cały okres wojny. Jej mieszkańcy wchodzili w skład wielu ugrupowań konspiracyjnych. Wieś żywiła mieszkańców miast i oddziały partyzanckie, udzieliła schronienia Polakom wysiedlonym ze swoich siedzib przez okupanta, przechowywała ukrywających się Żydów. Za tą patriotyczną postawę zapłaciła ogromną cenę” – podkreślono w uzasadnieniu projektu ustawy.

8 czerwca 1943 r. funkcjonariusze państwa niemieckiego dokonali pacyfikacji Zwięczycy i zamordowali 19 mieszkańców ówczesnej podrzeszowskiej wsi.

W obławie brało udział gestapo, esesowcy, Ukraińcy w niemieckich mundurach i Azerbejdżanie w niemieckich uniformach, którzy na rękawach mieli naszywki „Aserbeidżan”. Była też i policja polowa, zarówno oddziały piesze jak i na koniach. Akcją dowodził SS-man Heins Ehaus - szwagier Heinricha Himmlera -jednego z największych zbrodniarzy II wojny światowej. Atak był odwetem za akcje sabotażowe oraz rozkradanie wagonów niemieckich. Niemcy w nocy z 7 na 8 czerwca 1943 r. około godz. 23 rozpoczęli otaczanie Zwięczycy i Boguchwały. Od wschodu posuwali się zaroślami brzegów Wisłoka aż po wieś Lutoryż. Od północy Zwięczyca otoczona została od graniczącego ze Staroniwą rowu odwadniającego, od zachodu natomiast od pól graniczących z Kielanowką i Racławówką. Niemcy, gdy otoczyli pierścieniem wieś, zaczęli posuwać się od jej granic w kierunku centrum. Idąc polami Zwięczycy otaczali i rewidowali napotkane zabudowania. Od Racławówki szli przez Kaczerne, tj. gminne pastwisko do mostu na rzece Lubczy. Zaraz po północy przed wartownią gromadzką we wsi Zwięczyca, mieszczącą się wówczas przy głównej szosie wiodącej z Rzeszowa przez tę wieś, pod nieukończony budynek Domu Ludowego (na początku lat 70. XX w. przerobiony został na kościół parafialny pod wezwaniem św. Józefa) podjechał samochód. Wysiadło z niego trzech funkcjonariuszy gestapo z latarkami elektrycznymi, którzy skierowali się na wartownię. Weszli na wartownię, sprawdzili wartowników, ich legitymacje i zobowiązali komendanta warty Jana Ślęzaka, aby ten jak najprędzej posłał ludzi i ściągnął ze wsi wszystkich wartowników. Zapowiedzieli wartownikom, żeby potem nigdzie nie oddalali się z warty, bo od tej pory oni obejmują służbę nad całą wsią, a warta jest już tylko do ich dyspozycji. Wartownicy Andrzej Kubicz i Andrzej Kocór nie posłuchali ich nakazu, potajemnie opuścili wartownię, przedarli się pod torem kolejowym przez mostek i uprzedzili swych krewnych i znajomych o szykowanej przez Niemców obławie (za co zapłacili utratą życia).

Na Kolonii Zwięczyckiej na nizinie przy drodze od strony toru kolejowego ustawiono namiot, w którym zainstalowano centralę telefoniczną, a z rozchylonych płacht namiotu wystawała lufa kaemu. Tuż za nim wykopano duży, kwadratowy i głęboki dół. Wzdłuż dróg i po polach Zwięczycy i Boguchwały Niemcy porozciągali przewody telefoniczne. Tak pod osłoną nocy przygotowywali się do obławy na mieszkańców obu wsi. Z nastaniem świtu w dniu 8 czerwca Niemcy przystąpili do obławy na wszystkich mężczyzn w wieku od 16 do 70 lat. Zaczynali od zabudowań, które były położone na skraju wsi. Po ich przeszukaniu zabierali mężczyzn, których następnie gromadzili na łąkach i drogach. Naziści znęcali się nad zatrzymanymi (kazano niektórym leżeć w wodzie na zalanej łące twarzą do ziemi, w innych miejscach ustawiano pojmanych twarzą do budynku z podniesionymi rękami uderzając kolbami i kopiąc tych, którym mdlały ręce). Kiedy zebrano więcej ludzi, kazano im iść na kolanach w kierunku mostu. Do szkoły odprowadzano większe grupy ludzi...

Źródło: Janusz Borek, Jan Gaweł „Pacyfikacja Zwięczycy 8 czerwca 1943 r.”

 

 

do góry