Nawigacja

Aktualności

Spektakl „Gdy nas zabraknie, to kamienie będą za nas mówić” – Jarosław, 2 maja 2017

2 maja 2017 r. o godz. 20:30 przed budynkiem Zespołu Szkół Budowlanych i Ogólnokształcących w Jarosławiu odbędzie się spektakl  pt. „Gdy nas zabraknie, to kamienie będą za nas mówić” dedykowany pamięci uczniów Szkoły Budowlanej, pierwszych więźniów KL Auschwitz.

Historia pierwszych więźniów KL Auschwitz nadal jest aktualna w pamięci mieszkańców Jarosławia i całego powiatu. - Niestety, ostatni świadkowie umierają i najwyższy czas przekazać pałeczkę tożsamości narodowej młodemu pokoleniu - mówi Tadeusz Chrzan, starosta jarosławski – A trzeba znać historię i jasno powiedzieć, że nie było „polskich obozów koncentracyjnych”, że nie było obozu Oświęcim tylko niemiecki KL Auschwitz. Dlatego Powiat Jarosławski wspólnie z partnerami – Zespołem Szkół Budowlanych i Ogólnokształcących w Jarosławiu, kontynuatorem Szkoły Budowlanej, Instytutem Pamięci Narodowej i Przemyskim Stowarzyszeniem Rekonstrukcji Historycznej „X D.O.K.” zdecydowali się zorganizować widowisko plenerowe „Gdy nas zabraknie, to kamienie za nas będą mówić”. Zostanie ono zrealizowane w konwencji „światło-dźwięk” z wykorzystaniem m.in. chóru, orkiestry, scenografii nawiązującej do tamtego okresu, gry rekonstruktorów i uczniów szkoły, wcielających się w role swoich rówieśników sprzed lat, pod okiem profesjonalnych reżyserów. To wydarzenie patronatem honorowym objął Prezydent RP Andrzej Duda. 

Jednym ze świadków tamtych wydarzń był nieżyjący już Stanisław Ryniak, który swoje przejścia obozowe w KL Auschwitz, a następnie od 1944 r. do 8 maja 1945 r. w obozie Leitmeritz  (Litomierzyce) przedstawił w monografii Szkoły Budowlanej „Wspomnienia oświęcimskie więźnia nr 31”.
W więzieniu podczas przesłuchania maltretowano nas i bito aż do utraty przytomności. Pytano, gdzie są ulotki, kto je posiada, i skąd pochodzą. Ponieważ gestapowcy nie otrzymali żadnej konkretnej i wyczerpującej odpowiedzi, a ulotki zostały zniszczone, prześladowcy nieco się uspokoili. Gestapo zwolniło po dwóch dniach pobytu w więzieniu w Jarosławiu prawie wszystkich uczniów, z wyjątkiem nas trzech: Bieleckiego z drugiego roku Liceum Budowlanego, Ciepłego i mnie z czwartego roku budowlanego. Na „przywitanie” pierwszego transportu polskich więźniów w Oświęcimiu SS - mani ustawili nas w kolumny, bili więźniów pałkami po głowach, twarzy, plecach, kopali po nogach, w brzuch, gdzie tylko popadło. Podczas tego maltretowania musieliśmy stać na baczność, a głuche odgłosy uderzeń przeplatające się z jękami przygnębiły nas do reszty. Słabsi więźniowie pod tymi ciosami padali, a jeśli nie zdołali się podnieść, niemieccy więźniowie polewali ich wodą. Wymęczeni brutalnością, w pozycji na baczność musieliśmy wysłuchiwać pierwszego przemówienia kierownika obozu KL Auschwitz SS -Hauptssturmfűhrera Karla Fritzscha, który powiedział, że jesteśmy więźniami obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu i mamy prawo żyć nie dłużej niż trzy miesiące. Następnie sprawdzono listę więźniów, odebrano nam wszystkie rzeczy przywiezione ze sobą oraz żywność i wprowadzono do piwnicy budynku, gdzie zostaliśmy ostrzyżeni. Maszynka do strzyżenia była tak tępa, że wyrywała włosy aż do krwi. Po ostrzyżeniu nastąpiła kąpiel. Odbywała się ona w dużej drewnianej beczce o średnicy około 100 cm i wysokości 120 cm napełnionej nachlorowaną wodą tak silnie, że była biała. Po tych „higienicznych” zabiegach ustawiono nas na podwórzu przy stołach. Spisywano personalia. Każdy z nas otrzymał kolejny numer obozowy. Zostałem wyczytany pierwszy i otrzymałem numer 31 jako pierwszy Polak – polityczny więzień Oświęcimia”.

 

do góry